Brazylia w czterech odsłonach

Brazylia jest różnorodna. Nie ma możliwości opisać ją w jednym wymiarze. Myślę, że zabrakło by nam życia by poznać ją całą. Spędziliśmy w niej zaledwie dwa tygodnie, lecz jak przystało na turbo turystów poznaliśmy co najmniej jej cztery odsłony.

Ale od początku.

Dlaczego Brazylia?

–bo były tanie bilety 🙂

To jest nasza najczęstsza odpowiedz na pytania tego typu. Ale w przypadku Brazylii akurat sprawa wyglądała trochę inaczej. O Ameryce Południowej marzyliśmy od dłuższego czasu. Ja o wiecznie zielonych lasach ciągnących się po horyzont, wodospadach i górach wyłaniających się znad tej zieleni. Piotrek o inkaskich zabytkach, płaskowyżach w Andach i magii Rio. Celem w takim razie nie była koniecznie Brazylia, lecz zarówno Peru, Chile, Argentyna, Wenezuela. Skończyło się na Brazylii bo… były tanie bilety. Tak niestety czasem jest, że następuje „posucha” w okazyjnych ofertach lotów i trzeba zadowalać się tym co jest.

Podstawowe pytania jakie przychodziły nam do głowy to:

Jak się tam dostać?

Szukanie lotów do jakiejś destylacji na wymarzanym kontynencie zabrało nam trochę czasu. Promocja biletów TAP (portugalskie linie lotnicze) zaskoczyła nas nagle i nie dawała wiele czasu na zastanowienie. Najpierw plan obejmował tylko jeden rejon. Byliśmy świadomi, że Brazylia ma powierzchnie prawie Europy, a przemieszczanie się lokalnymi środami transportu zajmie nam za dużo i tak już niedługiego czasu. Owszem bardzo chcieliśmy zobaczyć też inne kraje, ale niestety to nie jest możliwe w tak krótkim czasie. Ma to swoje dobre strony – możemy wrócić znowu do Ameryki Południowej, i odkryć zupełnie inny jej fragment.

Jak poruszać się po Brazylii?

Od planów na region przeszliśmy do zaplanowania przylotu do Salwadoru (w rejonie Bahia) i wylotu z Sao Paulo. Odległość między tymi dwoma miastami wynosi około 2 tysiące kilometrów. O przejechanie tej odległości autobusami nie było mowy. Przecież mamy tylko 15 dni urlopu. I tu z pomocą przyszły lokalne tanie linie lotnicze. Ale nie są to takie tanie linie jak w Europie. Poziom tanich linii Brazylijskich zaskakuje. W odpowiednim wyprzedzeniu bilety można kupić w bardzo dobrych cenach. Linie lotnicze łączą praktycznie wszystkie największe miasta Brazylii oraz niektóre miasta innych krajów sąsiednich. W cenie bagażu zawarty jest bagaż rejestrowany. Na pokładzie, którego standard i komfort nie odbiega od standardowej oferty Wizzaira, otrzymamy gratis przekąskę oraz coś do picia. Możemy więc polecić linie lotnicze GOL do przemieszania się po Brazylii.

Po odnalezieniu już środka transportu kolejnym etapem było wyznaczenie trasy. Mając jedynie 2 tygodnie trzeba ograniczyć się do kilku miejsc. Po burzliwych dyskusjach osiągnęliśmy kompromis wybierając Salvador w Bahii, Rio de Janeiro, Fos de Iguasu oraz Sao Paulo.

Czy w Brazylii jest bezpiecznie?

Z perspektyw czasu ta sprawa wydaje się tak nieistotna i błaha, jednak nie tylko reakcje znajomych sprawiały, że przed wyjazdem był czas gdy rozważaliśmy również takie awaryjne sytuacje. Większość znajomych którym mówiliśmy gdzie zamierzamy jechać oczywiście po kupieniu już biletów), reagowała albo entuzjazmem albo strachem. Zdecydowanie wolimy rozmawiać z tymi pierwszymi. Ci drudzy na dokładkę jeszcze nas dodatkowo straszyli. Rozmowy sprowadzały się na początku do delikatnego „ale tam to pewnie niebezpiecznie” lub „trochę daleko”, a kończyły opowieściami po których przechodziły nam ciarki po plecach „bo mój znajomy był, to go okradli jak tylko wyszedł z lotniska” lub też bardziej dramatycznie „…i zatrzymali ten autobus, weszli z pistoletami i karabinami”. Jak przystało na turbo turystów trzymaliśmy  fason podczas takich rozmów, przekonując jak najbardziej wiarygodnie, że na pewno nie może być tak źle, że parzcież igrzyska będą, że ludzie z założenia są dobrzy, że wystarczy nie prowokować i nie zwracać na siebie uwagi…. Właśnie…. nie zwracać na siebie uwagi. Tak dobra metoda. To się sprawdza w innych krajach, w Europie, na Bliskim Wschodzie, nawet w Azji, ale nie w Ameryce Południowej. Dwójce białych niestety z typowo wschodnio i północnym typem urody raczej trudno jest się ukryć wśród Brazylijczyków. W innych regionach jest większa szansa, lecz w Bahii, gdzie większość ludności stanowią czarnoskórzy potomkowie niewolników z Afryki jest to nie możliwe. Ten fakt spowodował, że chcąc nie chcąc musieliśmy zmierzyć się z problemem zwiększenia naszego bezpieczeństwa, nawet jeśli miałoby to się przełożyć tylko na zaplanowanie działań po jakiś niekontrolowanych wydarzeniach. Kopia naszych dokumentów jeździ z nami często nie jest to więc specjalny środek bezpieczeństwa. Postaraliśmy się również by jak zwykle zostawić w Polsce rodzicom plan wyjazdu i miejsca naszych noclegów z datami kiedy powinniśmy tam trafić. Tym razem do rodziców dokooptowaliśmy naszą najukochańszą Anie, która w razie czego pomogłaby ogarnąć wszystko, co dla rodziców byłoby problemem. Ponieważ problem scanowania kart płatniczych w Brazylii jest dość powszechny, zdecydowaliśmy, że postaramy się nie używać naszych kart. Ta decyzja poskutkowała tym, że musieliśmy wymienić pieniądze i dużą ich kwotę mieć ciągle ze sobą. Oprócz schowania pieniędzy w różnych miejscach, zapatrzeliśmy się w paski do spodni ze schowkiem, które bardzo dobrze wykonały swoją funkcję. Dodatkowo na wypadek najbardziej przerażającej wizji napadu bezpośredniego, przygotowaliśmy fałszywe portfele. W nich znalazł się nieważny dowód osobisty, kata miejska, kilka drobnych polskich oraz drobne reale (waluta brazylijska). Tak „przygotowani” jechaliśmy z lekką nutką niepewności.

Już po pierwszym dniu na nowym kontynencie wiedzieliśmy, że nie jest tak źle jak myśleliśmy i jak nas straszyli. Przy zachowaniu podstawowych zasad nie jest bardziej niebezpiecznie niż po meczu piłki nożnej w polskim mieście, a nawet można powiedzieć, że bezpieczniej – bo przecież zawsze możesz być fanem przeciwne drużyny. Oczywiście nie należy chodzić po nocy po ciemnych uliczkach, nie należy wsiadać do samochodu, który zatrzymuje się bez przyczyny, nie należy zapędzać się do dzielnic po których widać, że nie są bezpieczne. Ale czy nie stosujemy tych samych zasad wszędzie?

P1250896

 

O czym jeszcze musimy wspomnieć to fobia Brazylijczyków. To jest trochę tak, jak w tym powiedzeniu, że kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą. Brazylijczycy są przekonani, że ich kraj jest bardzo niebezpieczny oraz, że cały świat się ich boi. Z tej pewnie przyczyny, bardzo wiele razy byliśmy zaczepiani przez miejscowych, którzy łamanym angielskim lub na migi próbowali wyjaśnić nam, że mamy schować aparat, że mamy uważać. Z tym aparatem to jakaś naprawdę fobia. Nawet na totalnie pustej plaży na wyspie Itaparica, pomimo „ochrony” jeżdżącej wzdłuż plaży na quadzie, Pan postanowił się zatrzymać i „ochrzanić” nas, że mamy nieschowany aparat. Przypominam, że nie jechaliśmy tam z piękną dużą i profesjonalną lustrzanką za parę tysięcy. Raz również byliśmy zapewniali o pokojowych zamiarach przez chłopaka, który podnosząc koszulkę zademonstrował nam brak…. broni.

Po powrocie za każdym razem padały pytania: „nie okradli was?”, „nie napadli?”.  Owszem zostaliśmy okradzeni i to nawet dwukrotnie. W samolocie podczas lotu przez Atlantyk, Włoch siedzący obok nas podprowadził nam… wodę mineralną. Natomiast w Parku Narodowym Iguasu Piotrek nawet musiał bić się z quatisem, który chciał ukraść nam…. kanapki. Potyczka ta zakończyła się niestety porażką Piotrka. Napad był jednak brutalny, okraszony ostrymi pazurami i dość niespodziewany. Dlatego też wredny quati uciekł z naszymi kanapkami. Tak więc możemy jednogłośnie stwierdzić, że w Brazylii nie jest bardziej niebezpiecznie niż w Polsce, czy jakimkolwiek innym kraju czy europejskim czy innym.

Jak poruszać się po miastach Brazylii?

Komunikacją miejską. Działała ona we wszystkich miastach w których byliśmy. Bilety nie są drogie (w przeliczeniu około 1,5 – 2 zł). Metro nie odbiega od poziomu europejskiego. Jedyna rzeczą o której trzeba pamiętać jest system wsiadania i wysiadania z autobusów. Drzwi w autobusach brazylijskich są podpisane entrada (wejście) i saida (wyjście). I trzeba się ich trzymać. Wsiadamy zawsze do wejścia a wysiadamy wyjściem. Jest to czasem niezwykle trudne szczególnie, że bardzo często autobusy w Brazylii są wypełnione po brzegi. Przeciśnięcie się do ostatnich drzwi (saida) w zatłoczonym autobusie w upalny dzień jest nie lada wyzwaniem. Wypadając w końcu z autobusu można odetchnąć i sprawdzić czy nic nie zginęło z kieszeni. Po środku autobusu lub na jego początku znajduje się kołowrotek oraz osoba sprzedająca bilet. Płacimy odliczona kwotę i ona przepuszcza nas przez kołowrotek do dalszej części autobusu.

Z ciekawostek w autobusach znajdują się naklejki oznaczające miejsca przeznaczone do uprzywilejowanej grupy. U nas są tam narysowane postacie osób starszych czy matek z dziećmi ewentualnie kobiet w ciąży. Otóż w Brazylii ta naklejka jest rozbudowana do kilku pozycji ustawionych w kolejności. Nie wiem czy jest to kolejność związana ze stopniem uprzywilejowania, jednak na pierwszym miejscu jest narysowana osoba otyła 🙂

Płacenie i wymiana pieniędzy w Brazylii.

Nasza decyzja z powodu niebezpieczeństwa skaningu kart była prosta. Braliśmy ze sobą gotówkę. Ma to swoje gorsze strony jednak, oszczędza się na prowizji i unika ryzyka zeskanowania karty co jest podobno w Brazylii dość częste.  My mieliśmy ze sobą dolary oraz euro. Sposoby na trzymanie pieniędzy zostały opisane w rozdziale na temat bezpieczeństwa. Wymianę pieniędzy należy mieć przemyślaną na kilka dni do przodu. Trzeba przewidzieć ile wymienić, ile będzie nam potrzebne. W niektórych miejscach nawet w starym centrum Rio de Janeiro trudno jest znaleźć kantor, a kursy bankowe nie są korzystne. W Rio najwięcej kantorów znajduje się w Cocacabanie. Trzeba pamiętać, że w niedziele nawet duże miasta są wyludnione, a wszystkie sklepy i punktu usługowe pozamykane. W niektórych znanych miejscach można płacić obcą walutą. Nam udało się zapłacić w euro za wejście do Parku Narodowego Iguasu w Brazylii (po bardzo dobrym kursie). Oczywiście resztę otrzymaliśmy w realach.

Co jeść w Brazylii?

Na temat kuchni brazylijskiej nie możemy się za bardzo rozpisywać. Wiemy jaka jest ich narodowa potrawa – feijoada, czarna fasola z kawałkami mięsa, wygląda trochę jak bardzo ciemny gulasz. Sami jednak niewiele rzeczy próbowaliśmy. Powód był prosty przy upale powyżej 30 stopni bardzo trudno się zmusić do jedzenia tłustych mięsnych potraw. We wszystkich noclegach w cenie mieliśmy śniadania. Czasem były one bardziej europejskie kontynentalne, czasem bardziej egzotyczne, jednak bez względu na to korzystaliśmy z nich na maxa. Rano upał jeszcze nie doskwierał, a stół wypełniony był samymi dobrymi rzeczami. Tym sposobem wypełnialiśmy jedną z głównych zasad zdrowego żywienia – „śniadanie jedz po królewsku, obiad książęcy, a kolacje oddaj”.

2_salvador (30)

 

Robiliśmy sobie często również kanapki na drugie śniadanie. Na śniadaniach w każdym naszym noclegu dostawaliśmy pełno świeżych owoców oraz świeżo wyciskane soki. Na drogę braliśmy zawsze malutkie bananki, których smak jest nie do podrobienia. W ciągu dnia w zależności od planu jaki mieliśmy często korzystaliśmy z barów w których sprzedawano świeżo wyciskane soki. Były one bardzo orzeźwiające i dostarczały energii na kolejnych kilka godzin.  Polecamy również przekąski przypominające nasze rogaliki czy bułki z różnymi dodatkami. Nam zasmakowały szczególnie pastele. To pierożki w kształcie trójkątów wypełnione farszem i smażone w głębokim oleju. Z racji smażenia na bardzo tłustym oleju palmowym są sycące.

2_salvador (55)2_salvador (75)

W większych miastach można spotkać bary na wagę. Działają one tak jak w Polsce płaci się za 100 g stałą cenę i można się najeść do syta. Z niezapomnianych smaków na pewno jednogłośnie powiemy – mrożone acai. Są podawane w formie przypominającej sorbety, jak desery lodowe często z polewą – pycha.

5_saopaulo (20)

Gdzie spać? Jak szukać noclegów?

Myśleliśmy o skorzystaniu z coutch surfing jednakże wielkość miast trochę nas zniechęciła. Nie chcieliśmy codziennie zastanawiać się jak dojechać z przedmieść Rio do centrum. Na szczęście na booking.com bez problemu można znaleźć w miarę tanie (około 60 – 70 zł za osobę) i dobre noclegi. Oczywiście głównym kryterium wyboru muszą stanowić opinie użytkowników. W ten sposób można uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Wybierając często również korzystaliśmy w Google street view, aby zobaczyć to miejsce i jego okolice. W ciągu dwóch tygodni nocowaliśmy łącznie w 4 miejscach.  Tylko jednego z nich byśmy nie polecili – ostatniego. Być może zadziałał „efekt tła” i w porównaniu z wcześniejszymi, hostel w którym nikt nie mówił po angielsku a wszystko jest mało ogarnięte od razu nie przypadł nam do gustu.

Jak dogadać się w Brazylii?

W Brazylii obowiązuje język portugalski. Warto przed wyjazdem nauczyć się podstawowych zwrotów, może to się przydać w wielu sytuacjach. Niestety musimy przyznać, że znajomość angielskiego jest słaba. W większości hosteli, na lotniskach oraz w głównych atrakcjach turystycznych można się dogadać, w innych miejscach jest to co najmniej mocno utrudnione. Dlatego też znajomość kilku słów po portugalsku może wiele ułatwić. Odnosiliśmy czasem również wrażenie, że dla niektórych (np.: w aptece) byliśmy problemem już od początku bo byliśmy turystami. Nie musieliśmy zaczynać mówić po angielsku by już nie chwili nam pomoc, ze strachu przed obcym językiem.

Na co uważać w Brazylii?

Temat bezpieczeństwa został już wyczerpany. Należy pamiętać o zdrowym rozsądku. Niestety kwestia bezpieczeństwa dotyczy nie tylko bezpieczeństwa związanego naszym stanem portfela. To o czym na pewno często się zapomina to bezpieczeństwo swojego zdrowia narażonego na obce czynniki związane z innym klimatem oraz organizmami w nich żyjących. Pomimo rozsądnych rad przyjaciół nie mieliśmy czasu zaszczepić się nawet na zapalenie wątroby. Nie mówiąc już o innych groźnych chorobach jak żółta febra, dur brzuszny itd. Zgodnie z prawem obywatele Polscy przekraczając granice Brazylii nie muszą mieć książeczki szczepień. Wymóg szczepienia przeciwko żółtej febrze jest jedynie przy przekraczaniu granicy z Brazylią z innych krajów Ameryki Południowej narażonych na tą chorobę. W praktyce chyba również też przepis nie jest do końca sprawdzany. Tak naprawdę najgroźniejsze choroby dla europejczyka to te na których szczepień nie ma, a które są przenoszone przez komary. Dlatego trzeba się na pewno zaopatrzyć w repelenty odstraszające komary i używać je. Ostatnio głośny wirus Zinga również jest przenoszony przez komary. Trzeba pamiętać, że organizm Europejczyka nie ma żadnej odporności na wirusy i bakterie w tak skrajnie różnym klimacie niż nas na południowej półkuli. Dlatego też warto nie narażać się na zbędne rany, zadrapania, czy poparzenia. Z rozsądkiem podchodząc do rzeczywistości warto jak małe dziecko nie dotykać niczego co nie jest nam znane (roślin, zwierząt, owadów).

P1010233

Nawet przy zachowaniu tych podstawowych zasad, udało nam się mieć przygodę z owadami. Zostałam ugryziona przez owada, którego niestety nie byłam w stanie odnaleźć. Spadł, odfrunął  – niewiadomo. Ból przypominał użądlenie osy jednak nie był ciągły, a pulsujący. Oczywiście szybko uznaliśmy, że strat w ludziach nie będzie i zbagatelizowaliśmy sprawę. To był błąd. Pomimo, iż w większości aptek nie ma możliwości dogadania się po angielsku, trzeba było od razu podejść do pierwszej  z brzegu pokazać coraz bardziej puchnący brzuch i liczyć na to, że będą wiedzieli co dać by reakcja na totalnie obcą truciznę nie zrobiła nam krzywdy. My po powrocie do hotelu uszczupliliśmy naszą podróżna apteczkę o 3 tabletki na alergię oraz wapno. Opuchlizna zeszła dopiero po kilku godzinach. Po tej przygodzie dużo bardziej dokładnie ogądaliśmy gdzie kładziemy plecak na postojach, oraz czy żaden owad nie łazi nam po koszulce. P1010564Chcąc uzupełnić braki w apteczce udaliśmy się następnego dnia z pustymi opakowaniami (na których była nazwa łacińska leku) do kilku aptek. Niestety z powodu niemożliwości porozumienia dopiero po jakimś czasie udało się kupić tabletki na alergię odpowiadające moim. W innym mieście za to (Foz de Iguasu) Pan aptekarz nawet bardzo się starał aby dogadać się zna nami po angielsku. Ewidentnie chciał nam pomóc, tłumacząc nawet, że jeśli „to była taka mucha to ona jest śmiertelnie trująca dla europejczyków. Umiera się po 3 dniach. Kiedy to było?”. Dlatego zdecydowanie polecamy, zabranie za sobą leków na alergię, szczególnie jeśli ktoś ma „szczęście” do różnego tupu ugryzień.

P1010288 P1260543 3_rio (46)

Co zabrać ze sobą do Brazylii?

Warto zabrać ze sobą czapkę, kapelusz chroniący naszą głowę od palącego słońca. Okulary przeciwsłoneczne również są konieczne. Tak jak i krem ochronny z filtrem polecamy 50 UV. Oczywiście bikini na plaże Cocacabana. Warto również spakować odpowiednie ubranie pamiętając jaka pora roku będzie w tym czasie na południowej półkuli. Oczywiście płyny odstraszające owady.

Co przywieźć z Brazylii?

Małe bananki. Smak tych bananów jest nie do powtórzenia. To tak jakby ze 100 normalnych bananów wycisnąć samą esencję smaku i włożyć w malutkiego 10 cm bananka. Oczywiście nie da się przywieźć ich do Europy, szczególnie, że są bardzo nieodporne na uderzenia i zgniatanie. Warto jednak rozważyć zakup ręcznie robionych pamiątek. Czy skórzanych sandałów, czy toreb, czy malowanych obrazów, wykonanych ręcznie naszyjników, instrumentów. Albo jak my, zrobionych przy nas na ulicy drewnianych napisów.

 

5_saopaulo (19)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *