Nusa Lembongan – rajska wyspa z dala od raju

Bali to słowo klucz. To synonim raju, cudownych plaż, szafirowej wody, malowniczych tarasów ryżowych, egzotycznych wakacji, bajecznego urlopu. Reakcja wszystkich ludzi na wiadomość gdzie się wybieramy była taka sama. Widziałam ten błysk w oczach, tę nutkę zazdrości, bo w umysłach ludzi Bali to właśnie raj na Ziemi. To dlaczego my uważamy właśnie, że zupełnie inna dużo mniejsza i mniej znana wyspa powinna nosić ten tytuł?

P1100369
Widok na Jungut Batu

P1100316

Przygotowując się do podróży czytaliśmy wiele różnych opinii na temat Bali. Pijani Australijczycy, tłumy turystów to rzeczy których mogliśmy się spodziewać. Z tych wszystkich opisów można uznać, że Bali można kochać albo nienawidzić, ale podjęliśmy decyzję, że na byczenie się na plaży wybierzemy jednak coś innego. Do wyboru mieliśmy polecane przez naszych przyjaciół (dzięki Chrupki) wysepki Gilli, lub znalezioną na kilku blogach wyspę Lembongan. Po głębszych analizach, doborze pozostałych atrakcji, doszliśmy do wniosku, że obu tych wysp nie uda nam się zaliczyć. Długo myśleliśmy, gdzie ostatecznie łykniemy trochę rajskich wakacji. Wybór musiał być przemyślany pod względem czasu i możliwości dotarcia do wyspy. Ponieważ nasz plan zakładał „nicnierobienie” na początku podróży, po to by lekko przeżyć zmiany stref czasowych i przywyknąć do innego klimatu, ważne było byśmy mogli tam szybko się dostać zaraz po przylocie do Denpasar. Ponieważ Nusa Lembongan jest bliżej i łódka płynie na nią tylko 30 minut, wybór padł na tę malutką wysepkę.

Nusa Lembongan to wyspa o powierzchni około 8 km², położona 12 kilometrów na południowy wschód od Bali. Sąsiaduje ona z jeszcze mniejszą Nusą Ceningan. Największą wyspą z tego zestawy jest Nusa Penida. Na wyspie Lembongan znajdują się dwie wioski: Lembongan Village i  Jungut Batu. Wysepka jest tak mała, że nawet jeśli z błogiego lenistwa najdzie myśl by ambitnie coś zobaczyć wystarczy wypożyczyć skuter i w pół godziny jesteśmy na drugim brzegu wyspy. Na Lembongan nie mieszka wielu ludzi, turystów też jest mniej niż na Bali, dzięki czemu można w spokoju odpoczywać. Z perspektywy czasu możemy stwierdzić, że udanie się na tę malutką wyspę było bardzo dobrym pomysłem. Plaże są poryte małymi drobinkami koralowca, woda jest ciepła i od zachodniej strony fale nie są bardzo wysokie, infrastruktura turystyczna jest dobrze rozwinięta, bez problemu znajdziemy nocleg, okoliczne rafy umożliwiają wybranie się na nurkowanie oraz wiele innych aktywności.

Jak dostać się na Nusa Lembongan?

Na wyspę płyną łodzie z miejscowości Sanur. Poty znajduje się po lewej strony od plaży miejskiej. Ponieważ my spędziliśmy krótką noc w Sanur do portu szliśmy piechotą od naszego hotelu. Z innych części wyspy do Sanur można dojechać albo busem albo autobusem agencji Perana, który przystanek ma zaraz przy porcie przy Warungu Pojok. Miejscowość Sanur skupia się wzdłuż jednej głównej drogi, nie ma ryzyka zgubienia. Chodzenie w Indonezji nie jest w ogóle popularne, dlatego też chodniki dla pieszych albo nie istnieją albo są w opłakanym stanie. Idąc chodnikiem trzeba być ostrożnym i patrzeć pod nogi, ponieważ często co kilkanaście metrów są spore dziury (zapadnięte duże płyty chodnikowe), do których upadek może skończyć się bardzo niebezpiecznie. Nasza droga wiodła od skrzyżowania z McDonaldem do portu. Jest to około 1,3 km, nam zajęło to około 20 minut. Po wejściu na ulicę Hang Tuah zaczęliśmy być już atakowani przez naganiaczy, którzy doskonale wiedzieli dokąd chcemy się udać. Każdy z nich oczywiście zaprowadzi nas do jednej z agencji sprzedających bilety na speed boat do Lembongan. Wyjściowe ceny rzadko są mniejsze niż 250 tysięcy indonezyjskich rupii. Radzimy  dzielnie opędzać się od natrętów i dojść do samego końca drogi. Zaraz przy plaży po lewej stronie jest „promenada”, a w pierwszym domu na lewo, na samym rogu (patrząc w stronę morza), znajduje się kasa public boat. Cena za slow boat wynosi około 60-70 tysięcy rupii (20-25 zł), natomiast public fast boat 150 tysięcy rupii (45 zł). Niestety slow boat odpływa tylko 2 razy dziennie (pamiętam godzinę porannej – 8 rano), a czasem w ogóle tylko raz na dzień. Fast boaty płyną częściej (3 na dobę), zdaje się, że o 7, 10 i 14. Kupując bilet jesteśmy proszeni o wypełnienie karteczki, w której podajemy swoje dane. To na wszelki wypadek jakby łódka nie dotarła do wyspy. Obok kasy znajduje się pełno innych kas agencji, każda z nich oferuje rejs na wyspę, ceny u nich są odpowiednio wyższe – około 200-250 tysięcy rupii za osobę. Trzeba się targować, szczególnie gdy znamy już cenę public boat, ale należy też upewniać się dokąd dopływa łódź. My dotarliśmy do portu już po odpłynięciu public boat, więc musieliśmy skorzystać z jednej z agencji po negocjacjach za 150 tys. rupii, znaleźliśmy firmę Merlin speed boat. Wszystko było by ok, gdyby nie to że nie dopływa ona do Jungut Batu tylko kończy rejs w małej zatoczce na wschodzie wyspy  zwanej Mashroom Bay. Odległość Mashroom Bay od miasta to około 5 km. Oczywiście zatoka bardzo ładna i malownicza, można znaleźć nocleg w jej okolicy, my jednak woleliśmy być w głównej miejscowości. Warto od razu łapać więc transport i wynegocjować cenę, powinien kosztować maksymalnie około 10 tysięcy rupii za osobę do Jungut Batu.

Sanur
Plan Sanur

Kupienie biletów w przeciwną stronę jest prostsze. W Jungut Batu kasa public boat znajduje się na promenadzie jest oznaczona. Mieliśmy ambicje by wrócić slow boat, jednak pani w kasie nie pozostawiła złudzeń o jej kursowaniu i przekonywała zawzięcie, że akurat w dzień kiedy chcemy ona nie płynie. Przypadek? Nie sądzę. To raczej wychodzi „indonezyjskość” 😉 Mimo wszystko public boat i tak jest najlepszym i najtańszym rozwiązaniem. Przed rejsem specjalnie zorganizowany busik jeździ i zwozi turystów do przystani.

Przystań to bardzo górnolotne określenie dla tej….plaży. Zarówno w Sanur jak i na Lembongan do łódki wdrapać się trzeba z wody. W zależności czy jest odpływ czy przypływ mamy szybciej lub później mokre spodnie. Plecaki oraz duże bagaże zabierane są najczęściej przez obsługę, która układa je na dachu łodzi i mocuje linami. W łódce, która przypomina bardziej dużą motorówkę znajdują się zamontowane siedzenia i nic ponad to. Motorówki te mają zamontowane 2 a czasem i 3 silniki, dzięki temu są naprawdę „speed”. Trzeba przygotować się na dużą prędkość oraz to, że łódka będzie podskakiwała na wysokich falach. Osoby wrażliwe na fale powinny mieć przy sobie woreczek albo łyknąć odpowiednią tabletkę. Oczywiście na pokładzie nie ma kamizelek ratunkowych ani innych tego typu sprzętów.

P1100974
„Przystań” w Jungut Batu, stąd odpływają łodzie

Nocleg na Nusa Lembongan

W miejscowościach na wyspie bez problemu znajdziemy puste kwatery, wszystko zależy tylko do zasobności naszego portfela. Przy samej plaży zalkalizowane są bungalowy o różnym standardzie. Cena takiego bungalowu to co najmniej 500 tysięcy (150 zł) rupii. Warto zejść z plaży i szukać w 2 lub 3 linii domów od plaży. Ceny są znacznie niższe, a do plaży ciągle mamy nie więcej niż 50 do 100 metrów. Cenę podnosi również klimatyzacja w pokoju oraz basen przy obiekcie. Warto pytać czy śniadania są w cenie noclegów, bo często są. My znaleźliśmy nocleg za 175 tysięcy indonezyjskich rupii za noc (50 zł) w hotelu Wahyu. Do naszej dyspozycji był basen, pokój był bez klimatyzacji, a do plaży mieliśmy 50 metrów.

P1100973
basen w hotelu Wahyu

Atrakcje Nusa Lembongan

Główną atrakcją wyspy jest stosunkowo mała ilość turystów i piękne, szerokie plaże. Do tego spokój i piękne widoki – jednym słowem rajskość:) Plaża zbudowana jest z małych kawałków koralowców, chodzenie po niej nie przypomina stąpanie po drobnym piaseczku, dlatego też buty do wody, jeśli jest na nie miejsce w plecaku, mogą się przydać. Fale nie są wysokie, przynajmniej od strony miejscowości Jangut Batu. Na wyspie działa wiele firm organizujących nurkowania w rafie także z możliwością zobaczenia mątw. Można również skorzystać z możliwości nauki surfingu albo podziwiać kolorowe rybki podczas snorkelingu. Jeśli ktoś tak jak my woli „lądowe” atrakcje to również jest wiele ciekawych miejsc do zobaczenia na wyspie. Ludność Lembongan jest w przeważającej części hinduistyczna, podobnie jak ludność Bali. Znajdziemy więc w miejscowościach wiele pięknych świątyń. Również obserwowanie codziennych rytuałów religijnych mieszańców w tak małej miejscowości jest dużo ciekawsze. Na południowo-wschodnim brzegu wyspy znajdują się skaliste klify zwane Łzy diabła (w przewodnikach angielskich po prostu „Devil’s tears”). My stwierdziliśmy, że dużo bardziej pasowałaby tu nazwa Devil’s blow, gdyż fala wpadając w mapy klifu odbija się i zostaje wystrzelona z powrotem po chwili z ogromną siła. Zjawisko wygląda bardzo efektownie.

P1100657
Devil’s tears

Zaraz obok klifów, w małej zatoczce znajduje się Dream Beach. Wygląda rzeczywiście jak plaża marzeń, biały piasek, szmaragdowa woda i skały dookoła. Na wzniesieniu  z widokiem na plażę znajduje się drzewo z zawieszoną…huśtawką. Można więc podziwiać Dream Beach bujając się beztrosko. Plaża być może i jest „dream”, jednak fale uderzające o jej brzeg już nie. Ponieważ plaża położona jest w zatoce i otoczona skalistymi klifami fale osiągają dość dużą wysokość i prędkość, dlatego kąpiel na Deam Beach jest bardzo utrudniona.

P1100777
Dream beach

Na północy wyspy można znaleźć lasy namorzynowe. Warto jechać tam rano, gdyż później drogę prowadzącą na północ blokują miejscowe cwaniaczki twierdząc, że trzeba zapłacić za wjazd. Po wyjechaniu z zasięgu hoteli plaża przestaje być czysta, a zaczyna przypominać swoje prawdziwe oblicze. Jest pełna śmieci. Za każdym domem, za każdym luksusowym hotelem, za ostatnim gospodarstwem przy drodze znajdziemy góry śmieci. Są one często wywożone i zrzucane do wąwozów, naturalnych zagłębień lub też podpalane tam gdzie leżą. Niestety świadomość mieszkańców Indonezji pod tym względem jest ciągle niewielka. Jest to szczególnie przykry widok.

Między wyspami Nusa Lembongan a Nusa Ceningan znajduje się mała cieśnina z mostem. Mostek jest bardzo wąski, mieści się na nim tylko jeden skuter, niektórych desek brakuje. W ciągu jednego dnia można objechać całą wyspę Lembongan oraz Ceningan. Nusa Penida, czyli największa z wyspa tego małego archipelagu przyciąga również pięknymi widokami.

P1100886

Na Nusa Lembongan możne spędzać czas też bardzo aktywnie. Oczywiście zamiast wypożyczyć skuter można wybrać rower, wtedy niektóre podjazdy na wyspie pozwolą na konkretny trening. Jest wiele szkółek surfingu. Łódka wywozi grupę wraz z instruktorem na początek rafy, gdzie fale załamują się. Tam odbywa się pierwsza lekcja, całą resztę dnia spędza się przyklejonym do deski, próbując stanąć na niej. Snorkeling również jest organizowany przez wiele firm na wyspie. Podziwianie cudownych, kolorowych raf jest niezapomniane. Snorkeling na wyspie kosztuje około 200-250 tysięcy rupii. Dla bardziej zaawansowanych na pewno ciekawa propozycją są wyprawy nurkowe na mątwy. Taka atrakcja kosztuje powyżej 600 tysięcy rupii.

Znajdź drogę

Ceny na Nusa Lenbongan

Wyspa nie ma stałego połączenia z lądem, ani od strony Bali ani też od Nusy Penidy. W związku z tym ceny produktów, ale również usług są na wyspie wyższe. Wszystkie towary są przewożone na łodziach dopływających do plaży w Jungut Batu, skąd tragarze (najczęściej kobiety) rozładowują je i przenoszą do samochodów rozwożących je potem po całej wyspie. Wśród produktów są nie tylko, rzeczy codziennego użytku (jedzenie, napoje, środki czystości itp.) ale również materiały budowlane. Wrażenie robiły na nas panie niosące na głowie wielgachne worki cementu i … pustaki.

P1100942

Na wyspie jest wiele restauracji i barów, w których można zjeść posiłek. Jest on niewiele droższy od standardowej ceny jaką zapłacimy na Bali, a czasem nawet tańszy. Sklepów z produktami codziennego użytku nie jest wiele, są to najczęściej małe kramiki przy drodze. W północnej części Jungut Batu po prawej stronie drogi znajduje się mimo to nawet większy sklep samoobsługowy.

Jak poruszać się po Nusa Lenbongan?

Po wyspie najlepiej poruszać się skuterem, rowerem albo małymi busikami, które rozwożą turystów. Cena wynajęcia skutera to 60 tys. rupii (ok. 20 zł) z pełnym bakiem paliwa. Paliwo można kupić w każdej wiosce po drodze cenny są lekko wyższe od tych na Bali ale oscylują w okolicach 10 tys. za litr (3 zł). Ceny busików zależą od trasy jaką chcemy pokonać, najlepiej je ustalać przed załadowaniem się do środka. Powinny jednak wynosić o 5 do 10 tys. za osobę. Drogi są bardzo wąskie, ale ruch jest dość mały. Kilka minut treningu wystarczy by móc wyjechać na główną drogę. Jadąc trzeba uważać na powszechne dziury i garby w drodze. Wyspa z uwagi na niewielki ruch i małe odległości jest dobrym miejscem by nauczyć się jazdy skuterem po Azji, może się to przydać później na Bali, gdzie ruch i chaos będą dużo większe.

Informacje praktyczne o Nusa Lenbongan

– Na wyspie nie ma policji. Jest to informacja teoretycznie nieistotna, jednak w sytuacji awaryjnej może to być niemiłe zaskoczenie.

– Mimo, że wiele przewodników i blogów twierdzi inaczej na wyspie znaleźliśmy już jeden bankomat (w pobliżu kasy public boat). Walutę można wymienić, ale nie są to oznaczone kantory. Dobrze mieć ze sobą gotówkę.

– Na Nusa Lembongan często wieczorami jest wyłączany prąd. Latarka lub naładowany telefon powinny być pod ręką. Noc na wyspie potrafi być naprawdę ciemna.

– Nie widzieliśmy na wyspie apteki. Nawet jeśli jej to jej asortyment na pewno jest bardzo ubogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *