Salvador – perła Brazylii

Salwador jest jednocześnie kwintesencją Ameryki Południowej i jej totalnym przeciwieństwem. Jest miastem pełnym radości, a zarazem niewiarygodnie magiczny i osadzony bardzo mocno w tradycji pochodzącej zupełnie nie z tego kontynentu. Ta mieszanka tworzy niezapomniany klimat wyróżniający się na tle Brazylii. Dla nas to była pierwsza jej odsłona.

2_salvador (19)

Salwador to stolica rejonu Bahia. Jest to region z największą ilością potomków czarnoskórych niewolników. Jest też najstarszą stolicą Brazylii.

Salwador jest kolorowy , pełny życia i niezwykle urzekający. Wystarczy 10 minut spaceru po starym centrum zwanym Pelourinho by zauroczyć się w tym mieście. Liczba i nasycenie kolorów w Salwadorze sprawia, że może rozboleć głowa lub też może zacząć bębnić  w rytmie samby i salsy. Bo właśnie te rytmy unoszą się między uliczkami uroczego Pelourinho przez co najmniej połowę doby. Nic więc dziwnego, że to właśnie Salwador wybrał Michael Jackson jako tło słynnego teledysku  „They don’t care about us”. Do dzisiaj codziennie o 21 uliczkami Pelourinho przechodzi parada wybijająca na kolorowych bębnach rytm piosenki Jecksona, dokładnie tak jak na teledysku.

Bahia jest regionem z największym odsetkiem mieszkańców pochodzenia afrykańskiego. I właśnie ta fascynująca mieszkanka kultury europejskiej, afrykańskiej i latynoskiej oraz religii, buduje tak charakterystyczny klimat Salvadoru. Salvador do 1763 był stolicą portugalskiej Brazylii. Do stolicy trafiała większa część afrykańskich niewolników, stąd też tak duży odsetek potomków Afrykanów w Bahii. Miejscem handlu niewolnikami był główny plac w mieście – Pelourinho, co po polsku oznacza pręgierz. Stojąc dzisiaj na tym głównym placu, otoczonym ze wszystkich stron kolorowymi kolonialnymi kamienicami ciężko wyobrazić sobie jak strasznym był miejscem kaźni.

2_salvador (45)     2_salvador (20)

Stare centrum miasta jest odrestaurowane i zadbane. Mnóstwo tam sklepów z pamiątkami, restauracji i barów. Wystarczy jednak wyjść kawałek za kilka głównych uliczek, by zorientować się, że Pelourinho jest „przygotowane” dla turystów. Zresztą nie oszukujmy się, tak jest w większości miast. Główne turystyczne centra są „pocztówkowe”, natomiast kilka ulic dalej nie przeznacza się już tak dużych środków nawet na najbardziej zabytkowe budynki. W Salvadorze jednak ten kontrast podsycany jest przez inne czynniki. Otóż na prawie każdym skrzyżowaniu uliczek  w Pelourinho stoi partol policji. Chcąc nie chcąc sprawia to wrażenie jakby ta ciągła ochrona była potrzeba. Człowiek nie czuje się wcale bezpiecznie, tylko raczej nieswojo. Co więcej, wychodząc poza obszar starego miasta, nagle partole policji znikają, a turyści podświadomie zaczynają się bać (choć najczęściej nie ma czego). Ta przedziwna atmosfera podtrzymywana jest również przez samych policjantów, którzy z tego co słyszeliśmy potrafią „ostrzegać” turystów przed wychodzeniem z „bezpiecznej strefy”. Brzmi to wszystko dziennie, prawda? Nas na początku dziwiły patrole na każdym rogu, zauważyliśmy również moment w którym opuściliśmy strefę pod ich obserwacją, ale szczerze mówiąc niewiele się tym przejmowaliśmy. Okoliczne dzielnice Pelourinho, również nasycone kolonialną architekturą dużo bardziej nas interesowały. Absurd całej tej sytuacji zrozumieliśmy podczas FreeWalking Tours, kiedy to przesympatyczny przewodnik z Rebel SalvadorFreeWalking Tours uświadomił i wyjaśnił nam całą tą chorą sytuację. Wszystko rozchodzi się o pieniądze. Miasto przeznaczyło środki na rewaloryzację starego miasta i chce odzyskać te pieniądze od turystów. Policjanci natomiast mają układy z lokalnymi sprzedawcami pamiątek, więc w ich interesie jest by turyści nie wychodzili z „bezpiecznej strefy”. Tak naprawdę nie ma się czego bać, a stwarzanie takiej atmosfery raczej nie wpływa na dobry i pozytywny odbiór miasta.

Salvador jest bardzo dużym miastem. Stare centrum położone jest na wzniesieniu. Poniżej znajduje się dolne miasto. Z powodu dużego przewyższenia terenu, mieszkańcy korzystają w wind. Najbardziej znana to Elevador de Lacerda, którą można zjechać w okolice przystani promowej oraz do Mercado Modelo, popularnej hali targowej z regionalnym rękodziełem. Oprócz kolonialnych, kolorowych kamienic w Salvadorze najbardziej ciekawymi i pięknymi zabytkami są kościoły.

2_salvador (53)

Podobno, w Salvadorze znajduje się 365 kościołów, na każdy dzień roku. Nie liczyliśmy, ale możemy przyznać, że jest ich dużo już w samym centrum. Kościoły w Salvadorze budowane były w stylu baroku kolonialnego, charakteryzującego się przepychem oraz elementami pochodzącymi z Afryki oraz Ameryki Południowej.  W Bahii wierzenia katolickie są nierozerwalnie związane z wierzeniami afrykańskimi. Mieszkańcy darzą ogromnym kultem zarówno Markę Boską jak i bogów afrykańskich. Wyznawcy afro-brazylijskiej religia zwanej candomblé wierzą w magię, zaklęcia i przesądy. Na lokalnym targu można kupić eliksiry, zwierzęta ofiarne. W Bahii elementy religii katolickiej mieszają się z religią candomble.  W kościele Naszej Pani Różańcowej Czarnych dwa razy w tygodniu odprawiane są msze z elementami candomblé, w towarzystwie afrykańskiej muzyki i rytuałów. Niestety nie mieliśmy okazji uczestniczyć w takiej uroczystości, jest podobno nasycona magią i spirytyzmem. Sam kościół Pani Różańcowej Czarnych, znajduje się przy placu Pelourinho i został wybudowany przez niewolników, jako jedyne miejsce gdzie mogli  oddać się modlitwie.  Najbardziej znanym, przyciągającym tłumy pielgrzymów i turystów jest Kościół Pana Dobrej Śmierci (Igreja do NossoSenhor do Bonfim da Bahia). Jest on symbolem Salvadoru. Kościół Bonfim słynie z uzdrowień. Nad sufitem świątyni w nawach bocznych wiszą odlane z wosku różne części ciała (głowy, nogi, ręce), a ściany wytapetowane są zdjęciami ludzi, którzy zostali uzdrowieni. Na kościelnej bramie powiewają kolorowe wstążki (fitas do bonfim). To amulety, obowiązkowo każdy turysta powinien je przywieźć na pamiątkę. Według tradycji wstążka zawiązana na nadgarstku przez przyjaciela symbolizuje prośbę (marzenie), która spełni się jedynie wówczas gdy tasiemka sama się przerwie i spadnie.

2_salvador (37) 2_salvador (24)

Salvador leży nad Zatoką Wszystkich Świętych. Podobno obchody święta zmarłych są w Salvadorze wyjątkowe. Nie doświadczyliśmy tego na własnej skórze, gdyż przylecieliśmy już po świętach. Jesteśmy jednak w stanie wyobrazić sobie jak cudownie musi być obchodzone tutaj to święto. I na pewno nie jest ono smutne, pogrążone w rozmyślaniu i nostalgii jak u nas. Przechadzając się ulicami Salvadoru można odnieść wrażenie, że każdego wieczora obchodzą oni jakieś święto, wszędzie wszystko gra, a miejscowi tańczą gdzie się da.

W centrum oraz starym Pelourinho nie znajdziemy plaży, jest tam port, przystań oraz stary obronny fort. Aby poleniuchować na plaży trzeba oddać się do dzielnicy Barra i dalej w kierunku lotniska na północ. Wzdłuż plaż ciągnie się jedna z głównych dróg, bez problemu znajdziemy najbardziej odpowiadającą plażę. My, zachęceni bardzo przyjemnymi opisami, postanowiliśmy skorzystać z miejscowego promu i udać się na wyspę Itaparica. Była to dobra decyzja. Plaże Itaparici były na prawdę piękne. Jasny, drobny piasek, turkusowe morze i palmy pochylające się w stronę wody. Pomimo wyraźnie odczuwalnego przez nas upału, plaża była pusta – to dla Brazylijczyków jeszcze nie jest sezon. Ponieważ znajdowaliśmy się na wschodnim brzegu wyspy, zwróconym w stronę zatoki, fale nie były wysokie, woda była przyjemnie chłodna, a spokój i cisza po tak intensywnych ostatnich dniach był dla nas lekkim szokiem. Bardzo nam się podobała ta plaża pomimo tego, że nie była to ta najsłynniejsza i najpiękniejsza na wyspie. Przynajmniej tak mówili naganiacze którzy koniecznie chcieli nas zabrać do tej najpiękniejszej swoim samochodem. Wybraliśmy tą najbliżej przestani promowej by mieć pewność, że uda nam się złapać powrotny prom. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że plaża na Itaparice to najpiękniejsza i najlepsza plaża na której byliśmy w Brazylii.

2_salvador (71)

Te trzy dni w Salvadorze to zdecydowanie za mało. Brakowała nam jednego dnia który, odpadł przez zmiany w lotach. Gdybyśmy mieli wybrać miejsca w Brazyli do którego byśmy chętnie wrócili to Salvador na pewno by się na tej liście znalazł. Czuliśmy ewidentny niedosyt opuszczając to urocze miasto.

Garść informacji:

Jak dostać się z lotniska?

Można zarówno specjalnymi autobusami kursującymi między lotniskiem i Peluorinho oraz dzielnicą Barra, gdzie znajdują się największe hotele, jak i autobusem miejskim. Oczywiście wybraliśmy tą drugą opcję. Jest to opcja dla tych którzy są wytrwali i odważni, gdyż wcale nie jest prosta. Po wyjściu z lotniska przystanek znaleźliśmy bez problemu jednak z namierzeniem odpowiedniego autobusu już nie było tak łatwo. Łamanym portugalskim kilkukrotnie próbowaliśmy dogadać się z kierowcami autobusów pytając czy jadą przez naszą docelową dzielnicę. Cała sytuacja musiała wyglądać dość komicznie. Na środku pustego placu pod przystankiem z blachy falistej stoi setka czarnoskórych mieszkańców Salvadoru, a wśród niej dwójka zagubionych białych. Ostatecznie po pół godzinie poszukiwań, gdy już mieliśmy się podać i znaleźć taksówkę, ci sami miejscowi sami zatrzymali odpowiedni autobus i zawołali nas byśmy do niego wsiedli. W takich chwilach potwierdza się tylko to, że gdziekolwiek się znajdziesz zawsze znajdzie się ktoś kto ci pomoże.  Jazda autobusem z lotniska trwa bardzo długo (co namniej 40 minut), gdyż autobus objeżdża wszystkie dzielnice wzdłuż wybrzeża. Nie jest to zatem najszybszy i najprzyjemniejszy wybór, ale zdecydowanie najtańszy.

Gdzie spać w Salvadorze?

Poszukując noclegów braliśmy pod uwagę oprócz kryterium cenowego ogólną ocenę dawaną przez użytkowników blooking.com. My sami czasem zostawimy komentarze, oceniamy niektóre miejsca, wiedząc jak niezwykle ważną informację ze sobą niosą. Jest to najbardziej wiarygodny sposób oceny potencjalnego noclegu. Przyjęliśmy zatem odpowiedni próg ocen i wykluczaliśmy wszystkie miejsca które go nie przekraczały. W starym centrum Salvadoru można szybko i tanio znaleźć całkiem przystępne miejsca noclegowe.   My trafiliśmy do pensjonatu prowadzonego przez przesympatyczną Łucję. Z powodu naszych problemów z lotem dotarliśmy dzień później niż zakładaliśmy. Nie był to problem (nie została nam policzona cena za nieobecną noc), jednakże nie mieliśmy również możliwości wyboru lepszego pokoju. Być może z tej przyczyny nasz pokój nie miał okien:) Miał za to toaletę, klimatyzator oraz wiatrak.

Co zobaczyć w Salvadorze?

Oczywiście przynajmniej kilkadziesiąt z tych setek kościołów, stare Palourinho, Elevador de Lacerda itd. Wszystko to można zobaczyć samemu. Jeśli chcecie poznać inną stronę miasta, zobaczyć je trochę od środka to bardzo polecamy wspomniany wyżej Rebel SalvadorFreeWalking. Jest to organizacja zbudowana przez kilku młodych, pełnych pasji ludzi. Ich działalność nie sprowadza się jedynie do organizowania darmowego zwiedzania miasta swoimi ścieżkami, pokazując rzeczy których nie znajdziemy w przednikach turystycznych. Mają również misję która ociera się trochę o charytatywność trochę o działalność społeczną. Poprzez opowiadanie i pokazywanie turystom prawdziwej twarzy miasta, zbierają środki na pomoc ludziom. Są to ludzie, których znają i których my również poznaliśmy podczas free wal king tour. To jak nasz przewodnik (Pedro) witał się z każdym kogo spotkał na ulicy jest niezapomnienie. Wszyscy odnieśliśmy wrażenie, że Salvador nagle zmniejszył się do rozmiarów małej wioski, w której każdy się zna.  Alternatywne zwiedzanie z RebelSalvadorFreeWalking pozwala poznać rzeczywistość mieszkańców, miasta oraz zrozumieć Brazylię.

2_salvador (79)

Co kupić w Salvadorze?

Jak w każdym turystycznym mieście w Salvadorze znajdziemy bardzie wiele sklepów z pamiątkami. Wiele można o nich powiedzieć, ale zdecydowanie nie to, że wyglądają jak te europejskie obładowane chińszczyzną. Jest w nich wiele bibelotów i pierduł, jednak większość jest ręczną robotą lub produkcji brazylijskiej. Największe nasycenie sklepów znajdziemy w MercadoModelo, popularnej hali targowej, również w Pelourinho znajduje się wiele sklepików z pamiątkami. Skalpy są bardzo kolorowe. Najbardziej popularne pamiątki to na pewno obrazy, malowane najczęściej prze lokalnych artystów. Po przejściu kilkudziesięciu sklepów można domyśleć się, że dla całego miasta obrazy produkuje zaledwie kilku artystów. Powtarzające się motywy, charakterystyczne kreski, pomimo masowości produkcji urzekają swoim stylem i pięknem. Gdyby nie brak wizji jak przetransportować obraz w stanie nieuszkodzonym, na pewno kupilibyśmy ich kilka. Co jest również istotne ich cena wynosiła w przeliczeniu od 10 do 50 zł. W związku z trudnościami transportowymi wybraliśmy tylko jeden mały w pionowej ramie z motywem kamieniczek Salvadorskich.

2_salvador (13)

Ponieważ Salvador jest mniej popularnym miastem niż Rio de Janeiro, warto skorzystać z niższych cen i tu zaopatrzyć się w pamiątki. Niestety my zaczynaliśmy naszą podróż z Salvadoru. Co jednak jeszcze warto wziąć pod uwagę z rękodzieła? Na pewno wyroby ze skóry. Torby, plecaki, paski, sandały, portfele. My przywieźliśmy damskie sandałki:) Widzieliśmy również wiele innych ciekawych rzeczy. Przykładowo wyroby z kamieni szlachetnych z których słynie Brazylia. Oczywiście obowiązkowo trzeba przywieść kolorowe tasiemki o których wyżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *