Saratów – długa kąpiel w Wołdze

Nasz przyjazd do Rosji bez wizy w paszporcie, był możliwy dzięki udziałowi w roli kibica, na piłkarskich mistrzostwach świata. Jak się okazało zestaw biletów na mecz Polska-Japonia jaki uzyskaliśmy miesiące przed mundialem był ostatecznie jedynym. Sam mecz odbył się w Wołgogradzie, a plan wyjazdu układaliśmy tak, że po meczu chcieliśmy udać się w ostatnie i najdalsze miejsce na naszej liście do odwiedzenia, to jest nad Bajkał. Ponieważ nad Bajkał chcieliśmy wylecieć bez zbędnej zwłoki poszukiwaliśmy możliwie najszybszego połączenia. Niestety już w marcu zniknęły ostatnie bilety wylotowe z Wołgogradu w dniu meczu. Mieliśmy więc do dyspozycji dodatkowy dzień w mieście lub możliwość odwiedzenia kolejnego miejsca, umożliwiającego przejazd do Moskwy w tym samym czasie. Tak, po części przypadkiem, znaleźliśmy się w Saratowie.

Ponieważ pobyt w Saratowie nie był ścisłym planem, a jedynie niejako koniecznością związaną z przemieszczaniem się między odległymi lokacjami Rosji, podobnie jak w Wołgogradzie, nie mieliśmy wielkich planów na zwiedzanie tego miasta. Tak naprawdę, mając w perspektywie upalny dzień, planowaliśmy spędzić cały dzień na kąpielisku nad Wołgą i odpoczynku po emocjach minionych dni. Okazało się, że nawet spędzając dzień na plaży w obcym mieście, nie słynącym z licznych atrakcji turystycznych, można napotkać rzeczy ciekawe.

Jeden z wielu charakterystycznych budynków Saratowa.

Po całej nocy w pociągu poranek spędziliśmy dość leniwie, próbując znaleźć dobre miejsce na śniadanie, gdzie możemy nieco odpocząć i przy okazji podładować nasz sprzęt elektroniczny. Spacerując od miejsca do miejsca, stwierdziliśmy w Saratowie sporo analogii do Wołgogradu. Oba miasta mają zbliżoną wielkość, rozkład ulic, oba są siedzibami rosyjskich obwodów (skrótowo pisząc to odpowiednik naszego województwa) wreszcie oba swoje istnienie zawdzięczają położeniu nad Wołgą. Jest jednak jedna rzecz, która odróżnia Saratów od Wołgogradu i jest nią architektura. Jak już wspominaliśmy opisując historię Wołgogradu, jest to miasto które silnie ucierpiało wskutek drugiej wojny światowej, która w praktyce ogołociła miasto z zabytków. Dziś mimo, dużo dłuższej historii Wołgogradu (znanego w poprzednich wiekach jako Carycyn) i stosunkowo krótkiej Saratowa to właśnie to drugie miasto może pokazać zwiedzającym więcej budowli, które obrazują jak miasto wyglądało w przeszłości. Do tego analizując wygląd, zwłaszcza tych starszych budynków, nabieraliśmy przekonania, że zadziwiająco przypominają one niektóre znane nam z północno-zachodniej Polski czy Rumunii. Wyjaśnienie tego zjawiska okazało się ukryte w historii poprzez istnienie nietypowego tworu zwanego „Niemiecką Nadwołżańską Autonomiczną Socjalistyczną Republiką Radziecką” (Автономная Советская Социалистическая Республика немцев Поволжья). Skąd nad Wołgą Niemcy? Jak się okazuje historia ich osadnictwa zaczęła się już w XVIII wieku za sprawą cesarzowej Rosji Katarzyny II Wielkiej (z resztą z pochodzenia Niemki urodzonej w… Szczecinie), która świadoma problemów, izolacji technicznej oraz potencjału drzemiącego w rejonie Powołża wydała dwa edykty zachęcające ludność zachodniej Europy do migracji w te tereny w zamian za liczne przywileje (w tym prawo do utrzymania języka, religii i obyczajów). Był to czasy silnej kolonizacji obu Ameryk, które wciąż przyjmowały fale ludności z krajów takich jak Wielka Brytania, Francja, Hiszpania czy Portugalia. Niemcy, nie mające jednak wielkiego udziału w koloniach, w dużej sile odpowiedzieli na zaproszenie Katarzyny Wielkiej i rozpoczęli zasiedlanie Powołża. Losy przybyłej społeczności zaczęły od tego czasu silniej splatać się z dziejami Rosji niż Niemiec, w dalszym jednak ciąg zachowała ona silną odrębność. W chwili wybuchu październikowej rewolucji społeczność podzieliła się na jej zwolenników i przeciwników, Ci pierwsi jednak zaznaczyli się na tyle iż całość otrzymała w 1924 roku status narodowej jednostki autonomicznej w postaci Niemieckiej Nadwołżańskiej Republiki. W 1939 roku szacowano iż ponad 60% z pośród 600 tysięcy ludności to Niemcy. Stolicą republiki mianowano Pokrowsk (Покровск), obecnie Engels (Энгельс), miasto które z Saratowem łączy most nad Wołgą, gdyż jest usytuowane po drugiej stronie rzeki. Niestety początkowe sukcesy Niemców Nadwołżańskich ustąpiły w roku 1941, w chwili agresji Trzeciej Rzeszy na Związek Radziecki. Stalin w obawie przed powstaniem „piątej kolumny” na tyłach zaciekle broniącej się Armii Czerwonej zarządził wcielenie terenów ówczesnej Republiki Niemców Nadwołżańskich do obwodu saratowskiego i stalingradzkiego. Ludność o niemieckich korzeniach z terenów nadwołżańskich natomiast masowo zesłano na tereny dzisiejszego Kazachstanu, Uzbekistanu i na Syberię, co w praktyce zakończyło długą historię osadników niemieckich na Powołżu. Pomimo iż Saratów, w czasach istnienia Republiki Niemców Nadwołżańskich, jedynie z nią graniczył, to będąc położonym w bezpośrednim sąsiedztwie jej stolicy, był równie silnie zasiedlany przez społeczność niemiecką. Pamiętając, że miasto nie uległo zniszczeniom w czasach drugiej wojny światowej, sami byliśmy w stanie odkryć ślady tej społeczności w mieście na podstawie pozostałej tam architektury.

Widok na Saratowskie Konserwatorium Państwowe.

Ponieważ głównym celem wybrania się do Saratowa był odpoczynek i możliwie najwygodniejsze połączenie między Wołgogradem, a Irkuckiem (w sytuacji gdy wyloty z Wołgogradu były już dawno wykupione), obiecaliśmy sobie długi pobyt na plaży nad Wołgą. Przejazd przez miasto przebiega dość sprawnie, należy szukać autobusów jadących do Engelsa, czyli na przykład: 246, 247, 247A (247А), 247B (247Б), 248, 284, 284A (284А), 284B (284Б), 284K (284К). Cena przejazdu do Engels może się różnić jednak nie będzie tańsza niż 20 Rubli (1.2 PLN) jednak regularną ceną na autobusy w obrębie Saratowa jest 17 Rubli (1.12 PLN). Bilety sprzedają konduktorzy wewnątrz autobusów. Tak się składa, że plaża miejsca jest usytuowana na wyspie pomiędzy Saratowem i Engelsem, należy więc wysiąść pośrodku mostu i schodząc z niego kierować się na wyspę. Obowiązuje wówczas regularna, miejska taryfa (w tym wypadku wspomniane 17 rubli). Trzeba jednak pamiętać, że możliwe jest zapłacenie dodatkowej kwoty za przewożony bagaż w cenie kolejnego biletu, w zależności od drobiazgowości konduktora – nie wszyscy zwracają na to uwagę. Sama plaża miejska jest zorganizowana w bardzo ciekawy sposób. Na miejsce nie doprowadzono kanalizy, nie ma też praktycznie żadnych budowli stałych, a mimo tego są drewniane przebieralnie czy toalety-wychodki stworzone w sposób w jaki można by je postawić sto czy dwieście lat temu. W praktyce w bardzo upalny dzień jaki przytrafił nam się w Saratowie, mając do dyspozycji schłodzone napoje i odrobinę cienia, na wyspie-plaży nad Wołgą spędziliśmy dobrych kilka godzin w towarzystwie dziesiątek, a może i setek mieszkańców miasta, bez potrzeby ruszania się z tego miejsca.

Widok z plaży 🙂

Wracając z plaży, odbyliśmy krótki spacer po centrum miasta. Po drodze przechodzimy obok głównych zabytków miejskich, obserwując barokowy Sobór Trójcy Świętej (Троицкий собор) z 1695 oraz przepięknie wyglądającą z zewnątrz Cerkiew Ikony Matki Bożej „Ukój Mój Smutek” w Saratowie (Церковь „утоли моя печали”) z początku wieku postawioną obok schludnego deptaku na ulicy Wołżskiej (улица Волжская).

Widok na Cerkiew Ikony Matki Bożej „Ukój Mój Smutek” w Saratowie.

Po wspólnym obiedzie, pojechaliśmy na dworzec, gdzie odebraliśmy nasze rzeczy z przechowalni i niemal do samego końca wyjazdu rozstaliśmy się z towarzyszącym nam od Moskwy Jewgienijem. On wracał pociągiem do domu, my ruszyliśmy samolotami nad Bajkał. Od tej pory podróżujemy już tylko w turboturystycznej parze. Musieliśmy jeszcze dostać się na lotnisko, odbyć dwugodzinny lot do Moskwy i sześciogodzinny nad Bajkał. Początkowo również i Jewgienij miał wrócić do Moskwy samolotem. Tak się jednak złożyło, że planował polecieć samolotem linii Saratov airlines (Саратовские авиалинии). Niestety 11. lutego tego roku jeden z samolotów tej linii rozbił się tuż po starcie w Moskwie grzebiąc 71 osób, wszystkich pasażerów i członków załogi. Jewgienij wiedząc o tym spróbował skorzystać z usług Saratov airlines, jednak od tego feralnego dnia linia lotnicza notowała fatalne wyniki finansowe i po ponad 20 latach działalności zbankrutowała, odwołując wszystkie przyszłe loty. To wydarzenie miało też wielki wpływ na lotnisko w Saratowie. Do tego stopnia, że nawet większość miejscowych nie jest świadoma jak do niego dojechać. Nie istnieje też proste połączenie dworca kolejowego z lotniskiem, mimo że lotnisko jest położone blisko ścisłego centrum miasta. Jest to związane z faktem iż wspomniane wcześniej Saratowskie linie lotnicze były główną linią lotniczą odlatującą z tego lotnisko. Po jej upadku dziennie odbywają się tam dosłownie pojedyncze odloty do Moskwy i Petersburga, mimo iż niewielkie przecież lotnisko w dalszym ciągu stara się funkcjonować normalnie. Nam na szczęście, przestrzegając kilku prostych wskazówek, udało się trafić na lotnisko bez problemu i nasz lot krajowymi liniami Aeroflot do Moskwy przebiegł bez problemu. Kilka godzin później byliśmy już w samolocie do Irkucka.

Pamiątka po Saratowskich Liniach Lotniczych przed lotniskiem w Saratowie.

Informacje praktyczne:

  • Na dworcu kolejowym jest dostępna przechowalnia bagażu, gdzie za drobną opłata można zostawić swoje rzeczy.
  • Plaża miejska znajduje się na wyspie nad Wołgą między brzegiem Saratowa i Engelsa (oba miasta usytuowane są naprzeciw siebie po dwóch stronach rzeki).
  • Na plaże kursują autobusy 246, 247, 247A (247А), 247B (247Б), 248, 284, 284A (284А), 284B (284Б), 284K (284К) po cenie obowiązującej wewnątrz miasta (mimo że należy wysiąść na moście już poza miastem).
  • Lotnisko nie ma bezpośredniego połączenia z dworcem kolejowym, najlepiej podjechać do jednej z pobliskich przystanków i resztę przejść pieszo (spacer do 10 minut).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *